piątek, 3 lipca 2015

Powrót

W ostatnim czasie dużo się działo; wróciłam już z USA i przywitałam się ze wszystkimi członkami mojej rodziny, również przyjaciółmi. Na lotnisku czekał na mnie Tata, z moją najlepszą przyjaciółką i moim kolegą :) Bardzo się za nimi stęskniłam ale nie płakałam, kiedy się zobaczyliśmy. Następnego dnia miałam spotkanie z moimi przyjaciółkami w Charlotte <3 W weekend pojechałam do Babci i zobaczyłam się z rodzinką. Nadal utrzymuję kontakt z moimi hostami, jak również przyjaciółmi z USA. Nie jestem pewna, czy nadal będę prowadziła tego bloga, ale jeżeli tak to możliwe, że zmieni się temat, na który będę pisała albo poznacie moje dalsze podróże :) W przyszłym roku w wakacje prawdopodobnie pojadę do Francji, żeby tam pracować i poduczyć się języka francuskiego. W tym momencie idę do klasy pierwszej  w liceum, chociaż powinnam być w drugiej razem z moim rocznikiem. Ze względu na profil mojej klasy wybrałam powtarzanie roku. Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, piszcie śmiało! Dziękuję Wam za to, że przeżyliście ze mną tą niesamowitą podróż :)

Ola

niedziela, 21 czerwca 2015

San Francisco

San Francisco jest naszym ostatnim punktem podróży, z tego miejsca wracamy do Polski ale nadal mamy parę dni tutaj. Dzisiaj był pierwszy dzień, zatrzymałyśmy się u kolegi mojej rodziny. Rano wstałyśmy i zjadłyśmy pancakes na śniadanie. Były przepyszne! Szczególnie z owocami i sosem z marakui (specjalnie przywiezionym z Hawaii.) Następnie pojechaliśmy zwiedzić miasto, dzisiaj generalnie jeździliśmy samochodem, ja wolałabym pochodzić po mieście i poczuć klimat ale już mama obiecała mi, że wrócimy i przejedziemy się tymi sławnymi tramwajami i przejdziemy się. Miasto jest różnorodne! Jest chińska dzielnica; jest koreańska dzielnica; nawet dzielnica dla homoseksualistów! W tej ostatniej wiszą flagi z tęczą, nawet przejście dla pieszych jest w kolorach tęczy! W sklepach jest tęcza i na snapchatcie ta dzielnica jest w kolorach tęczy! Ludzie są tak różni, dzisiaj jeżdżąc samochodem jakaś pani na ulicy pokazała nam środkowy palec, ponieważ przestraszyła się jazdy mojej mamy. Widziałyśmy dzisiaj Golden Gate Bridge, jest przepiękny. Taki jak na zdjęciach! W SF strasznie wieje, w jednej uliczce może być ciepło, a kiedy przejdziesz do następnej będzie strasznie zimno. Każda ulica od oceanu to 1 stopień cieplej. Podobała mi się również dzielnica takiego pokoju, hipisów. Tam po obydwu stronach ulicy rozciągają się różne sklepy z ubraniami. Weszłyśmy do jednego z sukienkami z lat 80 i wszystko było nowe. Niektóre osoby naprawdę jeszcze noszą takie ubrania, Są tam również sklepy z ubraniami, które są z bardzo dobrych materiałów, a są bardzo tanie. Chciałam sobie kupić białą bluzkę z koronką ale niestety była porwana :/ A szkoda, bo bardzo mi się podobała. Jutro jedziemy zobaczyć inną część San Francisco.




Przymierzałam tiary :)









Ola

Sequoia National Park

Wczoraj, czyli 17 czerwca pojechałyśmy do Sequoia Park. Jest to rozległy park, z dzikimi zwierzętami i na samych górach ogromnymi  drzewami. Są to drzewa, które pamiętają czasy Jezusa. Drzewa ś atak ogromne, że 5 osób musi je obejmować. Drzewa są większe niż rakieta odrzutowa i Statua Wolności, są trochę mniejsze niż Pałac Kultury i Nauki. Teraz ,mniej więcej możecie sobie wyobrazić jak one wyglądają. Będąc w parku zobaczyłyśmy małego niedźwiadka, który chodził sobie po parkingu, ja tylko czekałam na mamę niedźwiadka J Ten park, również mi się podobał ale nie zrobił na mnie większego wrażenia. Wracając do hotelu zatrzymałyśmy się na lokalną ale jaką pyszną pizze, a potem, ma shake w barze w stylu lat 50 i słuchałyśmy takiej muzyki jadąc już w drogę powrotną.  Było bardzo stylowo haha 

Ola

Grand Canyon

We wtorek pojechałyśmy do Grand Canyon, w rzeczywistości to był Bryce Canyon (to jest inna część tego kanionu.) Było tam przepięknie, na początku były tylko jakieś drzewa i łąki, ale w miarę jak wjeżdżało się na górę było tylko lepiej i lepiej. Bardzo zachęcam, aby wziąć busik, który ma swoje przystanki przy punktach widokowych. Również, żeby przejść się jedną ze ścieżek w górach, wysiąść z samochodu albo busa i faktycznie poczuć rozciągającą się wokół przyrodę. My podjęłyśmy się szlaku, który prowadził z jednego punktu widokowego do drugiego. Widoki były cudowne, wysokie, czerwone skały/ góry po obydwu stronach. Oczywiście też było strasznie gorąco. Na początku było pięknie, ale kiedy się zmęczyłyśmy i przeszłyśmy szlak, góry były zniewalające.  Tak samo jak w Red Rock, kolory pomarańczy i czerwieni przeważały, nad zielenią.  Bardzo mi się podobało i na mojej liście najpiękniejszych parków zamieściłam to na miejscu 3, za Zion National Park i Niagara Falls. 









Ola


czwartek, 18 czerwca 2015

Zion National Park

Następnego dnia wyjechałyśmy z Las Vegas i pojechałyśmy do Zion National Park, jest to około 3 godziny drogi. Sam przejazd jest przepiękny. Po obydwu stronach drogi roztaczają się wysokie góry, z różnymi kolorami . Nie wiem dlaczego ale kiedy tylko wsiadamy do samochodu od razu idę spać.                                       Do wjazd do Zion trzeba zapłacić 25 dolarów. My zdecydowałyśmy się na ostatnią trasę w wąwozie – przejście rzeką. Można kupić specjalne buty i laskę żeby podpierać się będąc już w rzece. My się na to nie zdecydowałyśmy i poszłyśmy tak jak większość ludzi w normalnym obuwiu. Za to specjalne trzeba się wrócić do miejscowości i zapłacić 25 dolarów. Chociaż laska była by przydatna. My sobie bez nich poradziłyśmy.  Wzięłyśmy busa, który prowadzi na sam koniec. Widoki były przepiękne, ale nawet zdjęcia tego nie oddadzą; musicie sami tam pojechać. Na początku wejścia do rzeki było bardzo dużo ludzi, ale z czasem zostawało tylko parę. Nurt rzeki stał się rwący i było więcej kamieni.  Bardzo mi się to podobało, ponieważ miałam takie uczucie, że chodzenie w rzece w górach nie jest zabronione. Tylko jedna uwaga, jeżeli się tam wybieracie, zabierzcie ze sobą takie buty do wody z twarda podeszwą.

Przemoknięte i zmęczone poszłyśmy pochodzić po górach. W 1 godzinę weszłyśmy na szczyt Angels Landing. Szczyt tak piękny ale tak niedostępny, że tylko anioły mają do niego dostęp.










Ola

Red Rock i Tama Hoovera

Następnego dnia, rano pojechałyśmy do Red Rock, są to czerwone góry.  Oczywiście było gorąco ale wytrzymałyśmy. Za wjazd trzeba zapłacić 7 dolarów. Góry są przepiękne, w różnych kolorach pomarańczy i czerwieni. Wyglądały jakby ktoś zrobił bąble z gór i posadził je na sobie. Można było wejść na samą górę, niestety nie ma żadnych zabezpieczeń, więc wchodzisz na własne ryzyko. Ja bardzo chciałam ale nie miałyśmy odpowiednich butów. Później jeździłyśmy samochodem z jednego punktu widokowego do drugiego. Odległości są bardzo duże. Z każdego punktu można było zobaczyć inne widoki, wszystkie były piękne.

Po południu została Tama Hoovera, którą zobaczyłyśmy w 5 minut, dosłownie. Było tak gorąco, że nie mogłyśmy tam zostać. Tama była ogromna, nad nią został zbudowany most, którym można było się przejść. Tama była podzielona na stronę w Arizonie i w Nevadzie. Ona mi się na ten moment najmniej podobała.

Zdjęcia z Red Rock dodam, kiedy moja komórka będzie w końcu działała poprawnie.




Ola

Las Vegas

Pierwszego dnia poszłyśmy na zakupy, ponieważ na dworze było strasznie gorąco. Tam centrum handlowe jest na otwartym powietrzu, ze sklepu do sklepy można przejść wchłaniając słońce. Zostałyśmy tam z 2 godziny. Poszłyśmy do Calvina Kleina, Banana Republick, DKNY, Tom Helfinger i parę innych.  Od razu odpowiadam na pytanie czy ubrania są droższe niż w Polsce, czy nie. To zależy, opłaca się kupować kosmetyki i na pewno ubrania w lepszych sklepach, ponieważ one są dużo tańsze niż u nas. Szczególnie zachęcam odwiedzenie outletów z lepszymi markami. Kupiłam torebkę Celvina Kleina, również bluzkę i sweter w Banana Republick. Zdjęcia zamieszczone są poniżej.

Wieczorem poszłyśmy do miasta. Na głównym bulevardzie po obydwu stronach drogi, były hotele z różnymi ‘zdobieniami’ przy głównych wejściach. W każdym hotelu jest kasyno, najsłynniejsze z nich to Belaggio, z dużą fontanną przed nim. Co 8 minut można zobaczyć tam pokaz świateł, do granej jazzowej muzyki jest ustawiona fontanna i światła, które ruszają się w rytm muzyki. Warto zobaczyć, było cudownie. Na ulicach są ustawieni ludzie i pokazują swoje talenty. Generalnie jest bardzo głośno, tłoczno i można powiedzieć kiczowato, chociaż ma to swój urok. Ludzie imprezują na ulicach i w klubach, do których możesz wejść mając 21 lat i powyżej. Ale jest też mnóstwo atrakcji dla młodzieży i dzieci, są parki wodne, parki rozrywki, skoki ze spadochronem. Warte zobaczenia są też koncerty i różne przedstawienia jak burleska albo Cirque de Solei. Jest to jeden z najpopularniejszych cyrków na świecie. Niestety my niczego nie zobaczyłyśmy ale wiem, że są spektakularne. Jeżeli jednak się skusicie, to warto żebyście poszli do Visit Center i tam pozbierali ulotki, z nimi zazwyczaj ma się przeceny.







Ola